CZĘŚĆ 1
CZĘŚĆ 2
CZĘŚĆ 3
CZĘŚĆ 4
> CZĘŚĆ 5 <

Po wydaniu płyty "Nic nie boli tak jak życie" rozpoczął się okres dużej beztroski. Wręczano nam wszystkie możliwe nagrody muzyczne i nie związane z muzyką. Nie graliśmy wówczas zbyt wielu koncertów w Polsce. Lojalnie podtrzymywałem oficjalne zespołowe hasła o wolności, równości i braterstwie. Atmosfera była dość sympatyczna, nie licząc incydentu zagranicznego, gdy wyjaśniono mi dobitnie, kto w tym zespole jest u siebie a kto nie. W międzyczasie nagrałem z Markiem

Raduli jego solową płytę "Meksykański symbol szczęścia". Czasopismo "Gitara i Bas" przyznało mi tytuł "Najlepszego Basisty Rockowego w Polsce".

Zostało mi kilka piosenek które były moimi propozycjami na płytę "Nic nie boli tak jak życie". Na początku 1998r. do jednej z nich nagrałem prawie wszystkie ślady instrumentalne (łącznie z prawdziwym akordeonem, natomiast tym razem nie ja grałem na saksofonie :)) i zaśpiewał ją Dariusz Kordek. Utwór "Tylko chwile" znalazł się na jego płycie "I tylko cień". Wyprodukowano do niej także singiel z wersją normalną i dwoma wersjami dyskotekowymi. Nagrałem również partie gitary basowej do dwóch piosenek umieszczonych na płycie Zdzisławy Sośnickiej "Magia serc".

Sielanka w "Budce" trwała dość długo, ale w końcu trzeba było nagrać następną płytę. Aby uniknąć porównań z "Tangiem" nagraliśmy płytę "Akustycznie". Płyta ta była kolejnym sukcesem komercyjnym. Kilka piosenek opracowanych akustycznie weszło na stałe do programu koncertowego. Woziłem na koncerty coraz więcej gitar :).

W 1999r. zrealizowałem jedno z moich marzeń i nagrałem płytę ze swoimi kompozycjami na gitarę akustyczną. Do realizacji tego pomysłu zaprosiłem najlepszych polskich gitarzystów. Płyta "12 Sprawiedliwych" otrzymała od czasopisma "Gitara i Bas" tytuł "Najlepszej Gitarowej Płyty Roku". Zagraliśmy kilka bardzo dobrych koncertów (m.in. świetny koncert w studiu radiowym "Trójki")
i musieliśmy na tym poprzestać, bo terminy koncertów kolidowały z działalnością "Budki". Z okazji 25-lecia zespołu wydana została płyta "Greatest Hits II" i dziesięciopłytowa "Antologia". Zagraliśmy dużą trasę koncertową której przebojem była piosenka "5 bieg". Po jubileuszowym koncercie w Sali Kongresowej odbył się bankiet na który zaproszono ludzi współpracujących z zespołem. Tam zakończyła się moja pięcioletnia przerwa w kontaktach z Bogdanem Olewiczem :). Rozpoczęliśmy rozmowy o pracy nad wspólnymi piosenkami. Następnie zagraliśmy z "Budką" w Carnegie Hall. Przed wydaniem płyty z tego koncertu zagrałem w studiu na nowo wszystkie partie instrumentów klawiszowych.

Na początku 2000r. rozpoczęliśmy nagrywanie kolejnej płyty. Zauważyłem, że pomimo upływu kilku lat panuje presja "Takiego tanga". Tradycyjnie w dzień nagrywałem gitary a potem do późnej nocy programowałem bębny i klawisze. Zaproponowałem swoją piosenkę, która okazała się według znawcy problemu "zbyt optymistyczna" :). Następna była "zbyt rockowa" i zrezygnowałem
z proponowania swoich piosenek. Rok później wydałem je na płycie "Półbuty". Zbyt optymistyczną była "To twoje życie i twoje marzenia" a zbyt rockową "Salut dla bohaterów". Nagraliśmy "Bal wszystkich świętych". Byłem śmiertelnie zmęczony wielotygodniową pracą w studiu, stresem i odpowiedzialnością. Odreagowałem nagrywając rockową płytę "Półbuty". Spełniło się moje kolejne marzenie. Teksty napisali najbardziej cenieni przeze mnie autorzy. Tradycyjnie nie mogliśmy zagrać zbyt wielu koncertów ponieważ kolidowały one z terminami "Budki" lub następowały kolizje ideologiczne :).

Pewnego dnia zatelefonował Bogdan Olewicz i zaproponował mi nagranie płyty Wojtka Gąssowskiego. Część materiału była już gotowa i potrzebne były spokojne utwory. Wymyśliłem kilka piosenek, wybrano trzy z nich i piosenka "Co przed nami" stała się tytułowym utworem płyty. Nagrałem wszystkie ślady w swoich piosenkach a w większości innych utworów zagrałem na gitarze basowej. Nakręciliśmy z Wojtkiem Gąssowskim program telewizyjny w ciekawej scenografii i z udziałem kilkudziesięcioosobowego baletu. Potem zaproponowano mi wymyślenie piosenki do nowego polskiego serialu o nazwie "M jak miłość". Nagrałem w swoim studiu wersję ostrzejszą, ale doszedłem do wniosku, że takiej wersji nikt nie zechce. Potem powstała wersja obowiązująca do dzisiaj :).

Płyta "Bal wszystkich świętych" okazała się ostatnim dużym sukcesem "Budki". Wokalista zespołu postanowił nagrać płytę, która "nie będzie miała nic wspólnego z 'Budką'". Podczas nagrań panowała niemoc, marnotrawstwo czasu i bałagan. Muzycy nie umieli lub nie wiedzieli co i jak mają zagrać. W końcu ja nagrałem partie gitary basowej i kilka partii gitarowych. Gdy wydawca po wielu tygodniach płacenia rachunków za te studyjne wyczyny usłyszał pierwsze efekty, stwierdził, że nie ma zamiaru inwestować w coś takiego. Płytę wydał "Pomaton" i nie był to sukces wydawniczy, natomiast wydawca "Budki" pozyskał w osobie wokalisty zdecydowanego "wielbiciela" :). Z kolei kompozytor postanowił nagrać swoje dzieła z innymi wykonawcami. Po nagraniu piosenek na płytę Marka Torzewskiego do promocji nie wybrano utworu kompozytora, więc ten zdecydował nie udostępniać swoich kompozycji na tę płytę, a wydawca oprócz kłopotu repertuarowego zyskał kolejnego "wielbiciela" :). Następnie próbowano te pozazespołowe  sprawy dwóch osób uczynić sprawami zespołu i wykreować w ten sposób przyczynę rozwiązania współpracy między zespołem a "New Abrą".

W 2001r. za pomocą podstępu usunięto mnie z "Budka Suflera Production" i nikt nie był łaskaw mnie o tym poinformować. Dowiedziałem się o tym fakcie od osób trzecich. W końcu zakomunikowano mi, że zespół zaprzestaje wydawać płyty w "New Abrze". Tak więc pycha, buta i małe prywatne ambicje stały się przyczyną rozwiązania tej współpracy.

Przed koncertem zespołu "Scorpions" zagrałem dla kilkusettysięcznej publiczności. To był największy koncert w mojej karierze. Potem rozpoczęły się przygotowania do nagrania kolejnej płyty. W studiu nie było powodów do radości i euforii. Nagrałem niewiele partii gitarowych. Nie programowałem również bębnów i instrumentów klawiszowych. Zajmowałem się głównie edycją materiału muzycznego. Następnie podpisałem kontrakt fonograficzny, który tylko według publikatorów był "kontraktem stulecia" :). Potem rozpoczęła się finansowa "wolna amerykanka". Wysokość moich honorariów przestała mieć związek z wcześniejszymi ustaleniami :(.

Producent telewizyjny zaproponował mi wymyślenie wesołej rockowej piosenki do nowego polskiego serialu TV Polsat "Samo życie". Odrzucono cztery wcześniejsze kompozycje i byłem piątym kompozytorem, który otrzymał zadanie ułożenia melodii do kartki papieru ze słowami Andrzeja Mogielnickiego :). W ten sposób poznałem Jacka Stachursky'ego. Rozpocząłem również uczestnictwo w muzycznych przygodach z "Gigantami Gitary".

W lecie 2002r. postanowiłem zbudować budynek przeznaczony na studio nagrań. Nie podjąłbym się tego przedsięwzięcia gdybym wiedział, że właśnie rozpoczęto przygotowania do zmian w składzie zespołu "Budka Suflera".

W tzw. 'wolnej chwili" nagrałem piosenkę Andrzeja Cierniewskiego "Atlantyda" umieszczoną na jego albumie "Albo on, albo ja". Pod koniec roku skomponowałem, zaaranżowałem i nagrałem piosenkę "Tam gdzie ty". Jacek Stachursky zaśpiewał ją podczas polskiej edycji konkursu Eurowizji i zajął drugie miejsce. Zaaranżowałem i nagrałem również kolędy "Budki". To były moje ostatnie nagrania dla tego zespołu.

Na dzień 5.01.2003r. zwołano zebranie. Przed tym spotkaniem odwiedził mnie w domu ojciec chrzestny mojego dziecka
i opowiadał o świetnych perspektywach jakie rysują się przed naszym zespołem. Trzy godziny później poinformowano mnie o tym, że postanowiono zakończyć ze mną współpracę :). Podano kilka idiotycznych powodów podjęcia takiej decyzji (niebawem okazało się, że prawdziwy powód jest oczywiście jeden i wymyślili go Fenicjanie :)). Poproszono mnie o zagranie koncertów z zespołem do końca czerwca, ponieważ nowi muzycy w tym czasie mieli nauczyć się grać. Pytano mnie również, czy mogę pomóc w wyborze nowych muzyków :). Oficjalnie mieliśmy pożegnać się ze sobą podczas występu na festiwalu w Opolu 2003. Zaproszono mnie również do udziału w koncercie z okazji 30-lecia istnienia "Budki" :). Ponieważ do końca chciałem być lojalny wobec zespołu (kretyn!) więc nie zaprotestowałem nawet wtedy, gdy perkusista zespołu udzielił wywiadu prasowego w którym stwierdził, że miałem prawo podjąć decyzję o zaprzestaniu grania z nimi. Czytelnicy odebrali tę informację tak, jakbym to ja zwariował. Później wielokrotnie zostałem przez fanów zespołu nazwany "zdrajcą". Następnie największy leń w zespole opowiadał w mediach o tym, jaką miałem w "Budce" "ciepłą posadkę".

Ostatni objaw mojej idiotycznej lojalności miał miejsce na miesiąc przed festiwalem opolskim, na którym mieliśmy zagrać razem po raz ostatni. Wielokrotnie pytałem, czy z racji tego, że kończymy wspólną pracę, mogę wystąpić tam dodatkowo ze Stachursky'm  i czy zespół nie będzie miał nic przeciwko temu. Otrzymywałem wykrętne odpowiedzi, aż w końcu z prasy dowiedziałem się, że zespół w Opolu wystąpi w nowym składzie.

Po tych oryginalnych objawach "szacunku i wdzięczności" :) skończyłem z chorą lojalnością. Przez wiele lat inwestowałem swoje życie, zdrowie i zdolności w rozwój i sukces tego zespołu. Inwestowałem również pieniądze w produkcję i promocję kolejnych płyt w wydawnictwie "New Abra". Jestem, czy ktoś chce czy nie, współtwórcą pozycji i potęgi zespołu oraz współautorem jego największych sukcesów. Po decyzji BSP o zerwaniu współpracy z "New Abrą" współfinansowałem również produkcję kolejnej płyty dla innej wytwórni a także finansowałem stworzenie i wyposażenie nowej agencji koncertowej. Teraz rozpoczynałem kolejny etap muzycznego życia. Ten etap nazwaliśmy z Markiem Raduli "pobudka" :).

Otrzymałem propozycję stworzenia aktorskiej wersji mojej piosenki do serialu "Samo życie". Z tą wersją wystąpiłem w programie TV Polsat "Debiut", gdzie uczestników tego show uczyłem śpiewać. Danuta Błażejczyk na swojej płycie "Tak to ja" umieściła dwie moje piosenki: "Los kocha tych" i "Jedno pytanie". Potem pierwszy raz zagrałem na "Gitarowym Rekordzie Guinnessa" we Wrocławiu. Następnie na festiwalu w Opolu wystąpiłem z Jackiem Stachursky'm i moja piosenka "Taka jak ty" zajęła drugie miejsce w konkursie "Premiery", a następnie została wydana na płycie Jacka "Moje najlepsze piosenki 2".

W połowie maja zatelefonował do mnie menadżer zespołu "Dżem" Leszek Martinek i zaproponował mi zagranie koncertu rockowego. Odpowiedziałem mu, że na razie nie mam zespołu i muszę się nad tym zastanowić. Dzwonił codziennie i w końcu spytałem Marka Raduli czy zechciałby zagrać repertuar z płyty "Półbuty". Tak powstał zespół "Veto",  Na terenie budowy mojego studia zrobiliśmy próby i 8.06.2003 zagraliśmy pierwszy koncert. Po zmianie gitarzysty i nagraniu pierwszego singla zespół zmienił nazwę na "Logo". Bardzo zaangażowałem się we wszystkie zajęcia związane z tym zespołem. W końcu mogłem grać z ludźmi pełnymi energii i chęci do życia. Ola Pokorska napisała znakomite teksty do naszych piosenek i nagraliśmy płytę.

W 2004r. nagrałem utwory instrumentalne na trzy gitary basowe z udziałem Wojtka Pilichowskiego i Krzyśka Ścierańskiego. Ze względu na nasze poczucie humoru były to bardzo zabawne sesje nagraniowe (np. podczas nagrań zwracaliśmy się do siebie tylko w języku rosyjskim :). Jeszcze weselszy był nasz koncert (Krzysiek zapowiadał po węgiersku :)). Potem poznałem znakomitego wokalistę i gitarzystę Krzyśka Wałeckiego, z którym gram w zespole "Vintage".

Na początku 2005r. zaprosiłem mieszkańców Lublina do stworzenia instrumentalnej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Kilka miesięcy później ustanowiliśmy Rekord Świata! Zrealizowałem również pierwszy konkurs "Solo życia". Rozpocząłem koncerty
z zespołem "Riders". Wydano płytę z moją piosenką "M jak miłość". Marek Torzewski zaśpiewał moją kompozycję na swojej płycie "Magnes dusz" a Jacek Stachursky na CD "Trwam" umieścił piosenkę "Skazany na życie". Nagrałem płytę Jędrka Brandstattera "Moje pocieszenie" i rozpocząłem komponowanie piosenek dla tenora operowego Pawła Antkowiaka.

W 2006r. ukazała się płyta Felicjana Andrzejczaka z moimi sześcioma piosenkami, a potem kolejna pozycja wydawnicza, na której nagrałem wszystkie partie do jego kilku historycznych hitów. Halina Frąckowiak na płycie "Przystanek Bez Drogowskazu... Garaże Gwiazd" wykonała moją piosenkę "Zostań aniołem" a na jubileuszowej płycie "Tercetu Egzotycznego" zagrałem i zaśpiewałem
z Izabellą Skrybant mój utwór "Od małego każdy wie". W Lublinie zorganizowałem konkurs "Piosenka o Lublinie". Oprócz koncertów z "Vintage", "Logo" i "Riders" grałem również koncerty z Hanią Rybką, Jędrkiem Brandstatterem i "Gigantami Gitary". Obecnie najważniejsze są dla mnie nagrania i koncerty "Gigantów gitary" i "Trzech basistów".

Otacza mnie wielu ciekawych ludzi i uczestniczę w dużej liczbie interesujących zdarzeń muzycznych. Realizuję swoje marzenia!

Mietek Jurecki


<<< CZĘŚĆ 4


© Mietek Jurecki 2007
by Agnieszka Gałczyńska